Blog

Czy programy lojalnościowe faktycznie oszczędzają pieniądze?

Czasem tak, a czasem kosztują więcej, niż dają. Pokazujemy trzy mechanizmy, które odwracają rachunek, i jedno pytanie, które porządkuje wszystkie decyzje.

Otwarty portfel z zielonymi żetonami i strzałką w górę, ilustracja opłacalności programu

To pytanie zadaje sobie mało kto, bo odpowiedź wydaje się oczywista: skoro dostaję coś za darmo, to oszczędzam. W praktyce bywa różnie i warto wiedzieć, od czego to zależy, bo różnica między zyskiem a stratą leży w decyzjach, a nie w samym programie.

Zasada w jednym zdaniu. Program działa na Twoją korzyść dokładnie wtedy, gdy nie zmienia Twoich decyzji zakupowych. W momencie, w którym zaczyna je zmieniać, przestaje być rabatem, a staje się narzędziem sprzedaży.

Kiedy oszczędzasz naprawdę

Kupujesz to, co i tak byś kupił, tam, gdzie i tak byś poszedł, a punkty naliczają się w tle. Wtedy każdy grosz zwrotu jest czystym zyskiem, bo nie poniosłeś żadnego dodatkowego kosztu.

Przy programie dającym około dwóch procent i typowych zakupach mówimy o kilku złotych miesięcznie. Niewiele, ale za darmo i bez wysiłku. Konkretne liczby dla Żappsów rozpisujemy w tekście Ile realnie oszczędzasz na Żappsach.

Trzy mechanizmy, które odwracają rachunek

Problem zaczyna się, gdy program zaczyna sterować zachowaniem. Trzy mechanizmy działają tu szczególnie skutecznie i warto rozpoznać je u siebie.

Progi nagród

Brakuje niewiele do nagrody, więc dokupujesz. Wydajesz realne pieniądze, żeby zdobyć punkty warte ułamek tej kwoty.

12 zł

realny wydatek na dobicie do progu

~24 gr

wartość punktów, które za to dostajesz

Stosunek wynosi mniej więcej pięćdziesiąt do jednego, na Twoją niekorzyść. To zjawisko ma nazwę i jest dobrze opisane: im bliżej celu, tym silniejsza motywacja, żeby go osiągnąć, niezależnie od tego, czy cel ma sens.

Lojalność wbrew rachunkowi

Wybierasz sklep, w którym zbierasz punkty, choć ten sam produkt jest gdzie indziej wyraźnie tańszy. Dwa procent zwrotu nie pokryje różnicy cen rzędu kilkunastu procent, a taka różnica między małym sklepem a dyskontem jest normą.

To najkosztowniejszy z trzech mechanizmów, bo działa przy każdych zakupach, a nie okazjonalnie. Rozwijamy go w tekście Kiedy sklep convenience się opłaca.

Presja terminu

Punkty niedługo wygasają, więc kupujesz cokolwiek, byle je wykorzystać. To wydatek, który nie miał się zdarzyć, podjęty pod presją czasu i zwykle w przetrzebionym katalogu. Mechanizm opisujemy w tekście Grudzień w Żabce.

Prosty test przed każdym zakupem

Zadaj sobie jedno pytanie: czy kupiłbym to, gdyby program nie istniał?

Jeśli tak, program Ci pomaga i możesz spokojnie zbierać. Jeśli nie, program właśnie sprzedał Ci coś, czego nie potrzebowałeś, a Ty policzyłeś to sobie jako oszczędność. To rozróżnienie jest całą różnicą między zyskiem a stratą.

Czego ten rachunek nie obejmuje

Uczciwość wymaga dwóch zastrzeżeń, które działają na korzyść programów.

Kupony i promocje osobiste bywają znacznie mocniejsze niż punkty. W wielu programach, w tym w Żappce, to one są prawdziwym mechanizmem oszczędzania, a punkty jedynie dodatkiem. Porównanie znajdziesz w tekście Kupony czy Żappsy.

Płacisz też danymi, nie tylko uwagą. Program wie, co kupujesz, kiedy i gdzie, i wykorzystuje to do kierowania ofert. To wymiana, która bywa uczciwa, ale warto wiedzieć, że jest wymianą. Opisujemy ją w tekście Programy lojalnościowe a Twoje dane.

Uczciwy wniosek

Programy lojalnościowe nie są oszustwem. Są narzędziem, które działa na korzyść obu stron, dopóki jedna z nich nie zacznie przez nie podejmować gorszych decyzji.

Cała sztuka polega na tym, żeby nie być tą stroną. A to wymaga jednego nawyku, nie wiedzy specjalistycznej: sprawdzać, czy decyzja zakupowa wynikła z potrzeby, czy z programu. Mechanizmy, które to zaciemniają, rozbieramy w tekście Psychologia zbierania punktów.


Inne teksty na blogu

Zobacz wszystkie wpisy na blogu